Poznaj mnie

Pracuję z kobietami, które do perfekcji opanowały sztukę bycia niezależną, twardą oraz silną i już mają tej twardości dość

Na bazie własnego – kilkuletniego procesu – który był zainspirowany naukami od nauczycielek kobiecości z różnych stron świata ( Stanów Zjednoczonych, Afryki, Europy) stworzyłam swój własny program transformacji kobiecości. Za jego pomocą od kilku lat wspieram kobiety w uwolnieniu swojej kobiecej Mocy, i nie tylko transformuje ich poczucie wartości, miłości do siebie i szacunku, ale także magicznie dotyka relacji.

Często moje klientki dzielą się tym, że po raz pierwszy – tak naprawdę – zaczynają czuć siebie, mieć ze sobą relacje oraz stawać za sobą i tym, co dla nich ważne. W efekcie mąż, czy partner zaczynają traktować je inaczej oraz stawać do swojej męskości. Oczywiście są też i takie przypadki, że kobieta po tym, jak przebudziła kobiecość w sobie czuje, że zasługuje na więcej, zmienia partnera na bardziej
męskiego. Sporo klientek zauważyło też przełożenie na to, jak dużo bardziej obecne i czułe są dla swoich dzieci, ponieważ ta obecność, czułość i miłość płynie w kobiecym.

MOJA HISTORIA

Kilka lat temu byłam bardzo „męską” kobietą, cały czas o czymś myślałam, próbowałam kontrolować i oczywiście biłam rekordy zaradności i cały czas udowadniałam sobie i innym ie jeszcze mogę wziąć na siebie. Już wtedy czułam złość i irytację, gdy widziałam, że inne kobiety żyją lekko i mało tego, są traktowane
przez mężczyzn jak królowe.

Cały czas zastanawiałam się, co ja robię źle, bo mój (na tamten czas) partner miał więcej z kobiecości niż ja sama. Dynamika była odwrócona: Ja – zaradna, silna i konkretna. On – typ zrelaksowany, radosny i umiejący „BYĆ”, a nie tylko DZIAŁAĆ, tak jak ja.

Byłam mocno zdezorientowana, bo naprawdę nie rozumiałam jakiej lekcji w tym wszystkim nie odrobiłam. Nikt wcześniej nie oświecił mnie, że jest coś takiego, jak kobieca i męska energia, i tą którą karmimy wzrasta. Oczywiście ja byłam ekspertką w utylizacji męskiej energii.

W tamtym momencie dobiłam już do ściany. Nasz związek zaczął się „sypać” ( oczywiście aspekt fizyczności też zanikł, bo mężczyźnie jest trudno podświadomie pożądać kobiety w męskiej energii), a ja dalej nie wiedziałam co znowu robię źle. Mało tego, w tamtym czasie, moje PMSy dawały mocno znać o sobie i wraz z menstruacją wydawały się największą karą, którą przypłacałam co miesiąc bólem i rozstrojem nerwowym.

Pewnego dnia po rozstaniu i w całkowitej złości na moje ciało, że mi to robi, zapytałam moje łono, o co tak naprawdę chodzi?
I wtedy, w swoim wnętrzu, usłyszałam wprost z łona ten, który

brzmiał Całkowicie o mnie zapomniałaś”.

I to było jak jedno wielkie olśnienie!

W tamtym momencie rozpłakałam się i zrozumiałam wszystko. Tak bardzo zanurzyłam się w świecie zewnętrznym ( praca, osiąganie, zadania i działanie), że całkowicie zapomniałam o swoim WNĘTRZU. Wnętrzu nie tylko fizycznym, ale także mentalnym i emocjonalnym. Oddaliłam się od niego. Nie byłam blisko swojego serca, nie byłam blisko mojego czucia, nie byłam blisko moich najgłębszych pragnień czy potrzeb, a nawet jeśli czasem je słyszałam, to nie traktowałam ich na tyle poważnie, by zakomunikować je światu. Spychałam emocje, gdzie tylko się dało, bo przecież „nie wypada być emocjonalną”.

Gdybym to wszystko wcześniej wiedziała…
Ten dzień całkowicie mnie „przekalibrował” i był początkiem pięknej przygody, która trwa cały czas. Przygody z odkrywaniem kobiecości, jej odcieni, jej smaków.

Przez kolejne kilka lat pracy nad sobą i opadaniem w kobiece w sobie, odkryłam, jak to jest czuć swoją kobiecość, pokachałam siebie i rozpoznając w sobie aspekt Bogini, która jest też także w Tobie. Całkowicie przetransformowałam to, jakich mężczyzn przyciągam (bardziej męskich) i jakie relacje tworzę. Odkryłam, jak działa zależność kobiecości i męskości w relacji i jak odkręcić to, co poplątane. Po drodze odkryłam, że nie tylko ja tak cierpiałam, bo wiele, naprawdę wiele kobiet zmaga się dokładnie z tym samym problemem.

ZapraszAmy balans I odpuszczamy trochę męskości.
Wtedy kobieta czuje się bardziej zbalansowana.
I w niczym ta kobiecość nie przeszkadza, wręcz bardzo pomaga.
Można dalej prowadzić biznes, osiągać sukcesy, ale o dziwo, nawet lżej i łatwiej zarabiać.

MOJA HISTORIA

Kilka lat temu byłam bardzo „męską” kobietą, cały czas o czymś myślałam, próbowałam kontrolować i oczywiście biłam rekordy zaradności i cały czas udowadniałam sobie i innym ie jeszcze mogę wziąć na siebie. Już wtedy czułam złość i irytację, gdy widziałam, że inne kobiety żyją lekko i mało tego, są traktowane
przez mężczyzn jak królowe.

Cały czas zastanawiałam się, co ja robię źle, bo mój (na tamten czas) partner miał więcej z kobiecości niż ja sama. Dynamika była odwrócona: Ja – zaradna, silna i konkretna. On – typ zrelaksowany, radosny i umiejący „BYĆ”, a nie tylko DZIAŁAĆ, tak jak ja.

Byłam mocno zdezorientowana, bo naprawdę nie rozumiałam jakiej lekcji w tym wszystkim nie odrobiłam. Nikt wcześniej nie oświecił mnie, że jest coś takiego, jak kobieca i męska energia, i tą którą karmimy wzrasta. Oczywiście ja byłam ekspertką w utylizacji męskiej energii.

W tamtym momencie dobiłam już do ściany. Nasz związek zaczął się „sypać” ( oczywiście aspekt fizyczności też zanikł, bo mężczyźnie jest trudno podświadomie pożądać kobiety w męskiej energii), a ja dalej nie wiedziałam co znowu robię źle. Mało tego, w tamtym czasie, moje PMSy dawały mocno znać o sobie i wraz z menstruacją wydawały się największą karą, którą przypłacałam co miesiąc bólem i rozstrojem nerwowym.

Pewnego dnia po rozstaniu i w całkowitej złości na moje ciało, że mi to robi, zapytałam moje łono, o co tak naprawdę chodzi?
I wtedy, w swoim wnętrzu, usłyszałam wprost z łona ten, który brzmiał „Całkowicie o mnie zapomniałaś”.

I to było jak jedno wielkie olśnienie!

W tamtym momencie rozpłakałam się i zrozumiałam wszystko. Tak bardzo zanurzyłam się w świecie zewnętrznym ( praca, osiąganie, zadania i działanie), że całkowicie zapomniałam o swoim WNĘTRZU. Wnętrzu nie tylko fizycznym, ale także mentalnym i emocjonalnym. Oddaliłam się od niego. Nie byłam blisko swojego serca, nie byłam blisko mojego czucia, nie byłam blisko moich najgłębszych pragnień czy potrzeb, a nawet jeśli czasem je słyszałam, to nie traktowałam ich na tyle poważnie, by zakomunikować je światu. Spychałam emocje, gdzie tylko się dało, bo przecież „nie wypada być emocjonalną”.

Gdybym to wszystko wcześniej wiedziała…
Ten dzień całkowicie mnie „przekalibrował” i był początkiem pięknej przygody, która trwa cały czas. Przygody z odkrywaniem kobiecości, jej odcieni, jej smaków.

Przez kolejne kilka lat pracy nad sobą i opadaniem w kobiece w sobie, odkryłam, jak to jest czuć swoją kobiecość, pokachałam siebie i rozpoznając w sobie aspekt Bogini, która jest też także w Tobie. Całkowicie przetransformowałam to, jakich mężczyzn przyciągam (bardziej męskich) i jakie relacje tworzę. Odkryłam, jak działa zależność kobiecości i męskości w relacji i jak odkręcić to, co poplątane. Po drodze odkryłam, że nie tylko ja tak cierpiałam, bo wiele, naprawdę wiele kobiet zmaga się dokładnie z tym samym problemem.

ZapraszAmy balans I odpuszczamy trochę męskości.
Wtedy kobieta czuje się bardziej zbalansowana.
I w niczym ta kobiecość nie przeszkadza, wręcz bardzo pomaga.
Można dalej prowadzić biznes, osiągać sukcesy, ale o dziwo, nawet lżej i łatwiej zarabiać.

01

Wirtualna
Akademia Kobiecości

02

STREFA KOBIECEGO ROZWOJU

03

MENTORING
PROGRAM VIP

› AKADEMIA KOBIECOŚCI

› STREFA KOBIECEGO ROZWOJU

› MENTORING

› POLITYKA PRYWATNOŚCI